Tytul: It was my fault.
Typ: One-shot
Gatunek: Angst,smut,romans
05.01.2005
Nie wiem o czym myslalas raniac mnie. Nie wiem dlaczego taka jestes. Nie wiem praktycznie nic o Tobie chociaz znalismy sie cale dziesiec lat. Widywalismy sie codziennie. Robilismy wszystko razem. A ty mimo to oszukalas mnie. Perfidnie mnie oszukalas. Mimo tego zrobie co mi kazalas. Nie bede sie poddawal z powodu takiej osoby jak Ty. Zastanawiam sie czy po tym co mi zrobilas bede w stanie pokochac inna osobe. Nienawidze Cie. Dlaczego to zrobilas? Mam nadzieje ze kiedy umre spotkamy sie jeszcze raz i bede mial szanse Cie o to spytac. Dziekuje za wszystkie razem spedzone chwile. Nigdy o Tobie nie zapomne. Rowniez Cie przepraszam. Za wszystko co zrobilem zle. Teraz do mnie doszlo jak musialas sie czuc przez te wszystkie lata. Przepraszam. David.
***
Dwudziestego grudnia spacerowalem powoli po miescie poszukujac odpowiedniego prezentu dla babci. Cale miasto bylo udekorowane kolorowymi swiatelkami oraz swiatecznymi dekoracjami. Uwielbialem ta pore roku. Samotne spacerowanie wzdluz rzeki i podziwianie zakochanych par trzymajacych sie za rece. Dopoki nie spotkalem Ciebie. Stalem na moscie wpatrujac sie w rozswietlona blaskiem ksiezyca rzeke. Wtedy cie poznalem. Zlapalas mnie za reke. Popatrzylem na ciebie. Zobaczylem niska dziewczyne ubrana w brazowy plaszczyk. Mialas dlugie czarne wlosy. "Przepiekna." - Pomyslalem wtedy.
-Przepraszam... - Powiedzialas cicho. - Wiesz moze gdzie znajde jakis sklep z prezentami? Poszukuje prezentu dla babci a dopiero tutaj przyjechalam.
-Ty tez? - Usmiechnalem sie chcac zrobic na tobie jak najlepsze wrazenie. Widzac twoje zmieszanie szybko wyjasnilem o co mi chodzi. - Rowniez szukam prezentu dla babci. Moze pojdziemy razem, co?
-Naprawde? - Odwzajemnilas usmiech. Dopiero teraz zauwazylem jak bardzo blada jestes. Zmartwilem sie chociaz cie dopiero co poznalem. Wydawalo mi sie jakbysmy znali sie od dziecinstwa. - W takim razie chodzmy.
Chodzilismy trzy godziny po miescie. W koncu kupilem dla babci czekoladki w szykownym opakowaniu. Zrobilas to samo. Poszlismy jeszcze na pizze. Spytalas mnie o moj numer. Podalem ci go lekko zdziwiony twoja smialoscia. To ja powinienem cie pierwszy zapytac. Usmiechnalem sie jednak. Podalem ci go. Podziekowalas. Pozegnalismy sie. Wiesz co to milosc od pierwszego wejrzenia? To wlasnie bylo to. Zakochalem sie bez pamieci. Przez cala noc myslalem o tym co teraz robisz i czy rowniez o mnie myslisz. Bylem tak bardzo ciekawy. Napisalas sms'a po kilku dniach. "Pamietasz mnie?" - Przeczytalem. Nie mialem zapisanej cie na liscie kontaktow a jednak wiedzialem ze to ty. Odpisalem. "Pamietam. To ty jestes najpiekniejsza dziewczyna ktora kiedykolwiek widzialem." - Nie jestem romantykiem ale to akurat byla prawda. Sms'owalismy cala noc. Mielismy spotkac sie jutro u ciebie w domu. Przyszedlem pietnascie minut przed czasem. Otworzylas. Bylas jeszcze piekniejsza niz wczesniej. Wszedlem do srodka. Zrobilas mi herbaty. Podziekowalem. Twoj pokoj nie byl zbyt duzy. Znajdowal sie w nim stos ksiazek i duze lozko. Mieszkasz z babcia. Masz siedemnascie lat. Jestes mlodsza ode mnie o rok. Poszlismy znowu do miasta. Do tej samej pizzeri. Opowiedzialas mi bardzo duzo o sobie. Teraz wiem ze to wszystko bylo zwyklym klamstwem. Ja nie powiedzialem o sobie nic. Balem sie ze mnie nie zaakceptujesz. Tego co kiedys robilem. Ty i tak wiedzialas o mnie wszystko.
-Zawsze chcialam cie poznac. - Mruknelas pewnego dnia. Myslalas ze nie uslysze. Ja jednak uslyszalem. Kiedy zapytalem co masz na mysli zmienilas temat. Nie chcialem o nic wiecej pytac. Bylem tak bardzo slepy. Tak bardzo glupi. Po miesiacu spotkan wiedzialem juz wszystko o tobie. A ty wszystko o mnie. Bylem tak bardzo szczesliwy. Cieszylem sie z kazdego twojego slowa. W koncu zrozumialem co oznacza posiadanie przyjaciela. Nie wiedzialem ze jestes falszywa. Nie wiedzialem ze mnie oszukujesz. Nic nie wiedzialem. A teraz siebie o to oskarzam. Ale jak moglem cokolwiek zauwazyc? Pewnego dnia przyszlismy do mnie. Chcialem przedstawic cie mojej mamie.
-To Samanta a to moja mama.
Matka zrobila przestraszona i jednoczesnie zla mine. Kiedy na nia patrzylem myslalem ze zaraz wybuchnie. Zaczela krzyczec. Wpadla w jakis szal. Wyrzucila cie z domu. Dobrze wiedzialas o co chodzi. Chcialas ja poznac. Dlatego bylas moja przyjaciolka. Podziwiam cie. Potrafisz byc taka wstretna. Ja bym na twoim miejscu nigdy czegos takiego nie zrobil. Chociaz teraz gdy znowu sobie o tym przypominam zaczynam Cie rozumiec. Musialas czuc ogromny bol kiedy ja zobaczylas. Nie mialas wyjscia. Ale moglas to zalatwic w inny sposob. Dlaczego musialas mnie do tego wykorzystac? Krotko po tym wydarzeniu zostalismy oficjalnie para. Spedzalismy ze soba jeszcze wiecej czasu. Czulem sie od ciebie uzalezniony. Uzaleznialas niczym narkotyk. Nie moglem bez ciebie zyc. Ale szczescie nie trwa dlugo, prawda? Zauwazylem jak pod twoimi oczami zaczynaja pojawiac sie fioletowe cienie. Pozniej bylo tylko gorzej. Caly czas bylas zmeczona. Przestalas mnie sluchac. Kiedy mowilem zebys poszla do szpitala ignorowalas to. Ja rowniez zaczalem byc zmeczony. Toba. Twoimi ciaglymi humorami. Tym jak codziennie pytalas co zrobie jezeli cie zabraknie. Jeszcze nie wiedzialem ze dajesz mi do zrozumienia iz wkrotce juz cie przy mnie nie bedzie. Wkrotce. Bylismy jeszcze razem dwa lata. Dlugi czas, prawda? Nawet nie poczulem kiedy to wszystko zlecialo. Nasz zwiazek stal sie monotonny. Bezsensowny. Zmienilas sie. Bardzo. Nie poznawalem cie. Przefarbowalas wlosy na czarno. Zaczelas inaczej sie ubierac. Nawet twoje oczy zmienily kolor. Nie wiedzialem jeszcze ze bylas falszywa. Tylko dlaczego spedzalas ze mna tyle czasu? Osiagnelas przeciez swoj cel. Spotkalas matke. Ojca rowniez. Zniszczylas moja rodzine. Poznalas mnie. Skrzywdzilas. Po tych dwoch latach zerwalas ze mna. Nie zalowalem. Nie plakalem. Zostalismy przyjaciolmi. Po roku znowu zostalismy razem. Chodzilismy codziennie do parku a gdy robilo sie zimno jedlismy gofry w pobliskiej kawiarni. Opowiadalas mi o swojej rodzinie i o tym jak zostalas adoptowana. Wspolczulem ci. Nie wiem jakbym poradzil sobie w takiej sytuacji. Niestety nie znalem wtedy jeszcze calej prawdy. Zostalas czescia mojego zycia. Bardzo cie kochalem. Nie umialem wyobrazic sobie zycia bez ciebie. Skonczylismy studia. Zamieszkalismy razem. Rodzice odwrocili sie ode mnie. Nie mialem pojecia dlaczego. Nie bylem niczego swiadomy. Nadal nie rozumiem dlaczego mi o niczym nie powiedzieli. Kilka miesiecy pozniej przyjechala do nas twoja przyrodnia siostra. Mila dwudziestolatka. Przyjechala do naszego miasta na studia. Postanowilismy aby zamieszkala z nami. Zaprzyjaznilem sie z nia. Bylismy bardzo podobni do siebie i to nas bardzo zblizylo. Mijaly kolejne lata. Ukonczyla studia. Wyprowadzila sie do mieszkania w bloku zaraz obok wiec mogla nas czesto odwiedzac. Postanowilismy ze zalozymy swoja wlasna rodzine. Niestety nie udalo nam sie. Nie zdazylismy. Przez dwa dni nie bylo cie w domu. Zaczalem sie martwic. Zadzwonila do mnie jakas nieznana mi kobieta. Okazalo sie ze byla z policji. Oznajmila mi cos w co najpierw nie uwierzylem. Dopiero tydzien pozniej zdolalem dojsc do siebie. Zmarlas dwudziestego grudnia 2004 roku. Jakis nieswiadomy niczego kierowca rozjechal cie. Nie. Zle dobralem slowa. To bylo samobojstwo. Celowo weszlas mu pod kola. Nie chcialas juz wiecej zyc. Miesiac po twojej smierci odwiedzila mnie twoja siostra. Wreczyla mi koperte na ktorej bylo napisane czarnym piorem "Do Davida." Odeszla bez slowa. Wyciagnalem z koperty list. List od ciebie do mnie. Zaczalem czytac. Nie moglem w to uwierzyc. Czytajac ten ciag liter myslalem o tym czy to na pewno prawda. Czy ktos sie po prostu nie pomylil? Niestety nie. To byla calkowita prawda.
Drogi Davidzie.
Nie wiem jak zaczac. Nie wiem jak ci o tym wszystkim powiedziec. Po dziesieciu latach wspolnej znajomosci dopiero teraz mam odwage o tym pisac. Nie potrafilam nawet powiedziec ci tego prosto w twarz. Wiesz dlaczego twoja matka wtedy tak zareagowala? Dlaczego nie chcialam brac slubu i dlaczego popelnilam samobojstwo? Jestem twoja siostra. Urodzilam sie rok pozniej po twoich narodzinach. Twoi rodzice nie mieli pieniedzy na utrzymanie dwoch dzieci dlatego oddali mnie do adopcji. Bylam w wielu rodzinach zastepczych, patrzylam na tych okropnych ludzi... Nie mialam nigdy prawdziwej rodziny. Strasznie Ci zazdroscilam kochajacej matki i ojca ktory codziennie chodzil do pracy po czym wracal i pytal sie ciebie jak tam w szkole. Cholernie Ci tego zazdroscilam. Kiedy mialam szesnascie lat zaczelam poszukiwac w internecie chlopaka o twoim nazwisku az w koncu znalazlam. Dowiedzialam sie gdzie mieszkasz. To spotkanie na moscie wcale nie bylo przypadkowe. Dobrze wiedzialam ze tam moge cie spotkac. Na poczatku chcialam sie zemscic za to wszystko co mi zrobiles. Za to ze nie jestem Toba. Pamietasz ten czas kiedy wiecznie bylam zmeczona i wyczerpana? To dlatego ze to wszystko mnie zmeczylo. Nie moglam tak dalej zyc. Ze swiadomoscia ze zakochalam sie we wlasnym bracie. Tak. Po tych dwoch latach zakochalam sie w Tobie. Dostrzeglam jaki jestes cieply. Jak milo mnie traktujesz. Nie moglam zniesc tego ze cie oklamuje. Postanowilam zapomniec o tym ze tak naprawde jestem Twoja siostra. Pokochalam Cie calym moim sercem. Stales sie czescia mojego zycia. Nie moglam byc dalej na ciebie zla. W koncu to nie byla Twoja wina ani Twoich rodzicow. Nie rozumiem dlaczego kiedys tak sadzilam. Kiedy skonczylismy studia i zamieszkalismy razem bylam najszczesliwsza osoba na swiecie. Tak bardzo cieszylam sie z tego ze o niczym nie wiesz. Teraz zaluje ze Ci tego nie powiedzialam. Tak bardzo Cie kochalam a jednoczesnie oklamywalam. Nienawidze siebie za to co zrobilam. Nie zasluguje na to aby dalej codziennie widywac Cie rano i wieczorem. Nie zasluguje na Ciebie.Mam do Ciebie jedna prosbe. Nie placz po mnie dlugo. Zapomnij ze kiedykolwiek sie znalismy. Po prostu znajdz sobie inna kobiete i razem zalozcie szczesliwa rodzine. Kiedy urodzi sie wam coreczka nazwijcie ja moim imieniem. Wtedy znowu bede szczesliwa. Jest jeszcze jedno co chcialabym Ci przekazac. Moja siostra tak naprawde nie jest moja prawdziwa siostra. Lizzy poznalam kiedy bylam jeszcze bardzo mloda w sierocincu. Od tamtej pory przyrzeklysmy sobie ze bedziemy razem siostrami. Przepraszam ze o tym tez ci nie powiedzialam. Twoi rodzice o wszystkim wiedzieli ale bali sie ze kiedy Ci o tym powiedza zrobisz cos glupiego. Zawsze byles wrazliwy i wybuchowy. Mam nadzieje ze przez to wydarzenie nie zmienisz sie i dalej taki bedziesz. Kocham Cie i przepraszam za wszytko.
Twoja Samanta.
***
05.01.2015
Droga Samanto.
Od tamtej pory minelo juz dziesiec lat. Nie poddalem. Zwiazalem sie z Twoja siostra. Mysle ze to byla dobra decyzja. Zawsze dobrze sie dogadywalismy. Ciesze sie ze nas poznalas. Spelnilem twoja prosbe. Rok po tym zajsciu Lizzy zaszla w ciaze. Dziewiec miesiecy pozniej zostalem ojcem. Dziecko nazwalismy twoim imieniem. Samanta ma juz osiem lat. Kiedy na nia patrze caly czas przypominasz mi sie Ty. Jej dlugie czarne wlosy i duze oczy. Wyglada jak lalka. Tak jak Ty kiedy Cie poznalem. Nawet macie taki sam sposob mowienia i smiania sie. Czasami wydaje mi sie ze dalej Cie kocham. Ciagle o Tobie mysle. O naszym pierwszym spotkaniu. O spacerach wzdluz rzeki. O jedzeniu gofrow w pobliskiej kawiarni. Nasze spotkanie bylo przeznaczeniem - Nawet jesli bylo zaplanowane. To przez Ciebie poznalem moja kochana zone - Lizzy. To przez ciebie stalem sie inny i wydoroslalem. To ze dalej zyje jest Twoja zasluga. Caly czas mam nadzieje na nasze nastepne spotkanie w niebie. Czy jeszcze kiedys znowu porozmawiamy? Bedziemy sie tak samo beztrosko smiac? Nie mam pojecia. Dalej mam do Ciebie jeszcze tak duzo pytan a nie moge Ci ich zadac. Tak bardzo chce wiedziec co teraz robisz i czy masz sie dobrze jednak po chwili przypominam sobie ze Ciebie juz dawno przy mnie nie ma - I nie bedzie. Pamietaj o jednej rzeczy. Kocham Cie i zawsze kochalem. Wszystkie moje slowa kierowane do Ciebie byly prawdziwe i nie zmienily sie. Teraz jestem tego pewien. Obwiniam sie za Twoja smierc. To moja wina ze sie urodzilem. Przepraszam. Za wszystko. Jezeli juz wypelnilem twoje zyczenie to wiedz ze wkrotce bede przy Tobie - Na gorze. Nie jestem tutaj juz potrzebny. Lizzy sama sobie poradzi a ja nie moge wiecej zostawiac Cie samej. Kocham Cie najbardziej na swiecie - Wkrotce bede mogl powiedziec Ci to prosto w twarz.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz