piątek, 26 grudnia 2014

HEADSTRONG - PROLOG

                                       "Warunkiem osiągnięcia szczęścia jest doznanie cierpienia." - Kurt Cobain.                                               HEADSTRONG


                                                            PROLOG
01.01.2013
Ciagle kiedy przypominam sobie ta historie wydaje mi sie to takie nieprawdapodobne. Mysle o tym dlaczego do tego doszlo i czy to naprawde byla moja wina. Po chwili uswiadamiam sobie ze tak - To wszystko wydarzylo sie przez moja glupote. Dlaczego to zrobilem? Dlaczego tak bardzo nie docenialem twojej przyjazni? Gdybym nie byl taki glupi to wszystko nie mialoby miejsca. Nie myslalbym o tym wtedy codziennie i nie musialbym tak bardzo cierpiec. Do konca zycia bede mial Cie w pamieci, wiesz? Nigdy nie zapomne o naszych wspolnie spedzonych chwilach. O naszym pierwszym spotkaniu. O tym jak zawsze mnie wspierales. Byles czescia mojego zycia. Dlaczego tak szybko zniknales? Obiecuje Ci. Kiedys jeszcze sie spotkamy. Niewazne czy tutaj czy gdzie indziej - Spotkamy sie.
                                                                           _____________
01.05.2009
Najpierw zmarl ojciec. Kilka lat pozniej matka. Zostalem sam. Kobieta z osrodka postanowila abym przeprowadzil sie do babci. Nie znalem tej kobiety. Widzialem ja tylko raz na oczy - Na pogrzebie jej syna. Nigdy nie rozmawialismy. Nie wiem dlaczego. Matka od zawsze utrudniala nam kontakt. Dopiero dzisiaj zamienilismy pierwsze slowa. Nie zamierzalem pytac dlaczego nigdy sie nie poznalismy. Nie chcialem sprawiac problemow. Chcialem tylko dalej zyc. Samotnie zyc. Bez niczyjej milosci czy opieki. Jest mi juz wszystko obojetne co bedzie dalej i czy kogos poznam. Nie potrzebuje przyjaciol. Stwarzaja jedynie niepotrzebne problemy. Zdazylem juz wiele razy sie o tym przekonac. Nie chce znowu przezywac tego samego. Jestem jedynie aroganckim dzieciakiem ktory nie mysli o innych. Nikt nigdy sie mna nie przejmowal. Moze dlatego taki jestem? Babcia pokazala mi moj nowy pokoj. Kazala zwracac sie do siebie Veronica. Nie mam pojecia dlaczego i nawet mnie to nie interesuje. Nie bede o nic pytal. Zaraz kiedy kobieta wyszla polozylem sie na lozku i zasnalem. Mialem sen o ojcu. O tym jak wyzywal mnie przez to ze dzieciaki jego znajomych maja lepsze oceny w szkole. Tak. Jego zdaniem wszyscy byli lepsi ode mnie. Zawsze bylem tym najgorszym kretynem. Nigdy nie mialem przez moja niska samoocene budowana na slowach ojca przyjaciol. Zawsze w kacie mojego pokoju myslalem o tym jak to jest moc porozmawiac o wszystkim ze swoim najlepszym przyjacielem ktory udzieli ci wsparcia niewazne o jakiej porze dnia czy nocy. Na pewno dla niektorych jest to normalne. Dlaczego wiec dla mnie nie? Zastanawiam sie rowniez nad tym dlaczego nie moge zachowywac sie jak kazdy inny dzieciak. To ja musze byc najlepszy. To ja musze znac dziesiec jezykow i zdac najlepiej ze wszystkich mature. Po smierci obojga rodzicow chcialem to zmienic. Chcialem zaczac zyc jak wszyscy - Obijac sie w szkole i chodzic na wagary ale nie potrafie. Caly czas widze przed soba mame ubrana w kwiecista sukienke ktora powtarza mi bez przerwy jak wazna dla mnie jest nauka. Przez nich nie umiem sie zmienic. Nauczyciele powtarzaja jaki to ja cudowny jestem i ze inni uczniowie powinni brac ze mnie przyklad. Przez to zostalem w szkole szykanowany. Zaczelo sie to tak. Kiedy powoli wracalem do domu natknalem sie na trzech dryblasow z mojej klasy. Nigdy nie mialem z nimi dobrego kontaktu. Najpierw zaczeli mnie wyzywac. Nie odzywalem sie. Wrecz balem sie. Pobili mnie po czym odeszli. A ja krztuszac sie krwia lezalem samotnie na chodniku. Po dwudziestu minutach znalazla mnie jakas staruszka i zabrala do szpitala. Mialem wielkie szczescie ze tam przechodzila. Pozniej bylo tylko gorzej. Balem sie czego kolwiek powiedziec wiec za kazdym razem mowilem ze jacys uliczni bandyci zaczepili mnie po drodze a ja nie chcialem dac im pieniedzy dlatego mnie pobili. Potrafilem dobrze klamac dlatego nikt dalej nie zna tej historii. Ciesze sie ze odeszlem. Nikt mnie juz pewnie tam nie pamieta oprocz nauczycieli przez ktorych to wszystko sie zdarzylo. Nie. To przez rodzicow. Nie moge byc normalny. Nie moge sie juz zmienic. To przez was, rodzice.
                                                                 _______________________
Pierwszy dzien w nowej szkole. Nie mam sily wstac z lozka. Codziennie powtarzam sobie ze musze dac z siebie wszystko aby przetrwac do jutra. Tak jak powtarzala mi codziennie matka. Dlaczego jestem tak bardzo do tego przyzwyczajony? Wstalem. Uczesalem wlosy po czym umylem zeby i ubralem koszule w krate oraz czarne spodnie. Wszedlem do kuchni gdzie czekalo juz na mnie sniadanie. Zawsze sam musialem sobie gotowac. Zjadlem i nie budzac babci wyszedlem z domu. Nie bylem ciekawy czy kogos poznam ani jak bedzie wygladac moja szkola. Kiedy znajdowalem sie nie mam pojecia gdzie zapomnialem ze nawet nie wiem gdzie jest moja szkola. Nie przejalem sie tym i poszedlem po prostu przed siebie. Wiedzialem ze wczesniej czy pozniej sie na kogos natkne. Trzydziesci minut drogi pozniej wiedzialem ze zgubilem sie juz na dobre i nawet nie wiem w jakim kierunku dalej isc. Westchnalem ciezko przypominajac sobie o tym jak slaba orientacje w terenie posiadam. Nie mialem wyjscia. Kiedy zauwazylem pierwszego lepszego chlopaka idacego przez ulice zaczepilem go. Mial niewiarygodnie piekne oczy przypominajace mi morze. Nigdy nie bylem nad morzem. Rodzice zawsze wyjezdzali sami podczas gdy ja zostawalem samotnie w domu uczac sie na klasowke z matematyki.
-Czego chcesz? - Powiedzial kiedy w koncu przestalem sie w niego wpatrywac. Jego ton calkiem mi odpowiadal. Sam odnosilem sie tak do wszystkich otaczajacych mnie ludzi.
-Gdzie jest ta jedyna szkola w tym miescie? - Zapytalem nie majac szczerego pojecia jaka nazwe nosi placowka do ktorej bede od dzis uczeszczal. Kobieta z osrodka powiedziala mi jednak ze jest tutaj tylko jedna szkola - Ta do ktorej bede chodzil.
-Jestes jakis glupi czy jak? - Usmiechnal sie rozbawiony sytuacja chlopak. Kompletnie nie wiedzialem o co mu chodzi. Widzac moje zmieszanie prawie nie wybuchl smiechem. - Zaraz za rogiem. Tez jestem zmuszony tam lazic ale dzisiaj sobie odpuszcze. Skrec w lewo za tamtym budynkiem.
Wskazal na wielki czerwony blok palcem po czym wyciagnal z kieszeni papierosa. Bylem zdziwiony ze taki mlody chlopak moze palic i miec jednoczesnie taki wyglad. Nie czekajac na moje dalsze slowa powoli odszedl w nieznanym mi kierunku. Przez cala dalsza droge zastanawialem sie kim on wlasciwie jest. "Chodzimy razem do jednej szkoly?" - Myslalem. Cholernie przypominal mi mnie charakterem. Nawet jego sposob mowienia byl identyczny. Jeszcze nigdy nie spotkalem kogos podobnego do mnie a gdy to zrobilem to nawet nie zdazylem zapytac o jego imie. "Dlaczego tak szybko odszedl?" - Zastanawialem sie nie znajdujac jednak na to pytanie odpowiedzi. Dopiero kilka minut pozniej wyrwany z zamyslen przez krzyki innych dzieciakow zauwazylem ze stoja pod moja nowa szkola. Zniszczony oraz stary budynek. Szkola jak kazda inna. Ujrzalem jak jakas starsza nauczycielka energicznie macha do mnie reka z szerokim usmiechem. Podszedlem blizej chcac zrobic na niej dobre wrazenie - Tak jak zawsze uczyla mnie matka.
-Dzien dobry. - Odparlem odwzajemniajac usmiech.
-Ty jestes tym nowym prawda? - Powiedziala tak glosno ze przez chwile mialem wrazenie iz zaraz ogluchne. Przytaknalem glowa. - Widzialam twoje swiadectwo ze starej szkoly. Jestem dyrektorka. W naszej szkole mamy zwyczaj mowienia do siebie po imieniu wiec mow do mnie Katherine. A ty jestes zdaje sie Alexander?
-Tak. - Powiedzialem glosno i wyraznie widzac jaka sprawia to przyjemnosc dyrektorce. Zdziwil mnie ten podejrzany zwyczaj. Bylem nauczony bezgranicznego szacunku do osob starszych i zawsze zwracalem sie do nich bardzo formalnie, a tu co? - Przepraszam... Mam pytanie.
-O co chodzi?
-Czy uczeszcza do tej szkoly wysoki brunet z niebieskimi oczami? - Odwazylem sie spytac. Nigdy bym sie na to odwazyl ale tak bardzo zainteresowala mnie jego osobowosc ze nie moglem sie opanowac.
-Niestety. - Westchnela obserwujac dwie siedzace na murku dziewczyny. - To bardzo problematyczny ale i inteligentny uczen. Jego siostra go wychowuje ale nie radzi sobie z tym. Czasami myslimy nad tym aby napisac podanie o umieszczenie go w domu dziecka. Zreszta o czym ja ci opowiadam... Znasz go?
-Minalem go w drodze do szkoly. - Wyjasnilem wiedzac ze moge mu narobic moimi slowami jeszcze wiekszych problemow. Pewnie nie chce aby ktos wiedzial o tym ze byl na wagarach ale co mialem powiedziec? Ze to moj daleki kuzyn? Nie mam zamiaru znowu klamac.
-Jak on moze tak beztrosko nie przychodzic do szkoly... - Pokrecila glowa zniesmaczona zachowaniem swojego ucznia nauczycielka. - Ale nie rozmawiajmy o nim. Zaprowadze cie do twojej klasy.
Kobieta wziela mnie za reke po czym pociagnela w strone wejscia. Po chwili znajdowalismy sie w dosc duzym pomieszczeniu - Mojej nowej klasie. Ujrzalem na oko dwadziescia dzieciakow w moim wieku beztrosko smiejacych sie ze sprosnych zartow. Dyrektorka podeszla do biurka po czym dwa razy krzyknela cos czego nawet nie udalo mi sie uslyszec. Wszyscy spojrzeli na nia zdziwieni. "Typowe nastolatki." - Pomyslalem widzac jak ponownie wrocili do rozmowy nie zwracajac uwagi na nauczycielke. Niektorzy nauczyciele sa dziwni. Dlaczego postanowili wybrac taki zawod jezeli nie potrafia poradzic sobie z trudna mlodzieza? Nie. To nie jest trudna mlodziez. Oni sa normalni. Zachowuja sie jak wszystkie dzieci. Po co ja tu jestem?
-Czy wy w koncu sie przymkniecie?! - Uslyszalem ponownie jej krzyk. Tym razem wszyscy zamilkli. Przyznaje ze bardzo mnie to zdziwilo. - Jak wy sie do cholery zachowujecie szczeniaki? Ale nie bede was pouczac bo i tak wam to juz nic nie pomoze. Mamy w klasie nowego ucznia. To jest Alexander. Powitajcie go milo. Tam jest twoje miejsce.
Wskazala palcem na wolna lawke obok okna. Usiadlem po czym zamienilem sie w sluch bo najwidoczniej dyrektorka miala cos jeszcze do powiedzenia.
-Macie tylko dwie lekcje. - Odparla ze zmeczonym wyrazem twarzy. - Wasza wychowawczyni znowu jest chora. Zaraz przyjdzie do was ktos na zastepstwo. Zegnam i zycze milego dnia.
Ucieszylem sie z tego faktu. Nie chcialem tak jak kiedys calych dni przesiadywac na lekcjach sluchajac niepotrzebnych mi rzeczy. Czasami mysle nad sensem istnienia szkoly - Kiedy ma przydac sie nam sekcja zwlok zaby lub podobne nieciekawe lekcje? Nie mam pojecia. Dwadziescia minut pozniej do klasy wszedl niski facet w okularach. Przedstawil sie i powiedzial mi ze tak jak ja jest w tej szkole pierwszy raz i troche boi sie tych dzieci. Rozmowa z nim zajela mi cale dwie godziny. To chyba najlepszy nauczyciel jakiego dotychczas spotkalem. Nie byl sztuczny i taki jak cala kadra nauczycielska ktora mialem zaszczyt poznac. Polubilem ta szkole. Rozni sie od tych w ktorych juz bylem. A szczegolnie tamten chlopak. Zaciekawil mnie. Jego osobowosc nie rozni sie praktycznie ode mnie niczym. Po jego kilku slowach potrafie to powiedziec - A podobno nie ocenia sie po pozorach. Nie wiem czy mam racje ale wiem ze chcialbym go jeszcze kiedys spotkac. Mozliwe ze jesli jutro znowu sie zgubie to jeszcze raz go spotkam. Moze tym razem uda mi sie poznac jego imie?
                                                                                  
              
         
                                ____________________Dopisek od autora:_________________________
                                                  Ogladajac jakas Koreanska drame
                                                    nagle natchnelo mnie na napisanie nowego opowiadania. Na poczatku "tajemniczy" (jak na   razie) chlopak mial obronic Alexa przed kolejnym w jego zyciu pobiciem ale postanowilam zrezygnowac z tego pomyslu i zrobic z niego skrzywdzonego przez zycie aroganta ktory probuje za wszelka cene nie pokazywac swoich uczuc. Mysle ze jak na razie mi to wychodzi tylko nie mam pomyslu co bedzie dalej. Nie wiem tez czy czasem nie zmienic wygladu naszemu tajemniczemu chlopakowi (Teraz musze cierpiec dlatego ze nie napisalam jak ma na imie...........). Jezeli macie jakies sugestie lub kreatywne pomysly co do zmian - Zapraszam do komentowowania, przyjme wszelka krytyke. Jeszcze musze przeprosic was za to ze prolog jest taki krotki ale mysle ze na ten czas to wystarczy (za to w pierwszym rozdziale sie rozpisze :D). Do zobaczenia!
                                                                     

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz